Serial „ZOO” znalazłam przypadkowo, zainteresowana zdjęciem reklamującym go.
Nie sądzę, żebym chciała przez całe życie oglądać tylko super inteligentne filmy i seriale. Czasem zainteresuję się czymś lżejszym, ale ciekawym.
Właśnie takim wydał mi się serial „Zoo”. Chodzi o to, że zwierzaki wkurzyły się na ludzi i chcą je wytłuc. A ludzie, wiadomo, jedni chcą uratować faunę, a inni ją unicestwić.
I tak sobie latają po Świecie naukowcy i szukają leku. Latają dosłownie,bo samolotem. Uwielbiam ten samolot. Duży, ma laboratorium i wypełniony barek. Jeden pilot lata wszędzie, ląduje, gdzie chce, ale jak on wyrabia ze snem? Co się będę tym martwiła? To już problem twórców serialu.
Myślałam, że już skończyli 2 sezon, ale jeszcze mają być 2 odcinki. A potem się okaże czy to całkowity koniec serialu?
Serial ma dużo krwi, polityczną intrygę, całkiem miłe zdjęcia, zwierzaki, ludzi,jak zawsze trochę miłosnych uniesień i smutnych chwil.
A mnie się rodzi pytanie: „czy tak na Świecie może się stać?”
