„Dziewczyna z pociągu” – Paula Hawkins.
Chyba ze 2 miesiące temu zapisałam się w bibliotece na tę książkę. Kolejka była spora. Codziennie sprawdzałam, czy zbliżam się do wypożyczenia. I oto, gdy byłam pierwsza w kolejce, się okazało, że ktoś z kolejki wyskoczył i się załapałam szybciej.
Zaczęłam czytać. Rozwija się dziwie, do 36 strony bardzo powoli. Potem ciut szybciej i zaczyna być wiadomo, o co chodzi. Ale treść wciąga. Odkładasz książkę i za chwilę zaczynasz myśleć, co będzie w niej dalej. Czyli dobra jest.
Była niedawno premiera filmu „Dziewczyny z pociągu” w kinach, ale nie widziałam go, więc sobie spokojnie mogę poczytać książkę. Ryś śpi rozwalony na swojej podusi, trochę mnie gardło drapie, ale wytrwam w czytaniu do następnego rodziału.
