Wiosna, panie, całą gębą

Wiosna, panie, całą gębą się porobiła. Dawno nie byłam na działeczce, bo albo lało, jak miałam czas, albo nie lało, jak nie miałam czasu. To znaczy, kłamię, że nie miałam czasu. Robiłam co innego.

Dzisiaj byłam na działkowym zebraniu, jak zwykle kilka godzin gadania o sprawach niby ważnych, ale nuda. Szłam alejkami i patrzyłam, jak już ładnie wszędzie. U mnie nie jest jeszcze ładnie, tylko kolorowo, bo kwitną kwiaciory w różnych miejscach. Na razie mam jeszcze dużo suchych badyli. Nie można ich palić, bo miasto uchwałę zrobiło. I nie wiadomo co robić z tymi porażonymi przez grzyby lub choróbska odpadami? Wyrzucać do śmietnika nie można ani dawać na kompost. Ehh.

Czort z badylami i ogniskiem, którego nie można palić. Najważniejsze, że już roślinki chcą się rozmnażać, chcą być piękne i pachnące, wabić owady i się zapylać. Ja też, jako działkowicz, chcę, żeby już było ciepło, i żeby niedługo wyrosły pyszne owoce i warzywa.

W tym roku mam porobione rozsady, kupiłam też krzak czerwonej porzeczki, którą uwielbiam. Moje zeszłoroczne przesadzenia krzewów, wyglądają dobrze, już puszczają nowe listki i widać zawiązki kwiatów. Chodzi mi o krzewy porzeczek, które przesadziłam, bo były w złym miejscu i nie chciały owocować.

Działka to fantastyczne miejsce dla mieszczucha, gdzie może pooddychać swobodnie świeżym powietrzem, sobie połazić w krótkich gaciach i opalić białe ciałko. Przy okazji posłuchać śpiewu ptaków, no i czasami radia sąsiadów.

Rok temu zakupiłam sprzęt do grillowania i w tym roku mam zamiar zostać miszczu grilla. W tamtym czasie mi nie wyszło, no się nie chciało rozpalić zakupione urządzenie. To znaczy, to co w nim umieściłam, czyli węgiel. Doszłam też do wniosku, że albo uprawiam działkę albo grilluję. Nie da się tego pogodzić bez pomocników. Dlatego, rozpoczynam sezon działkowy od kopania grządek i siania nasion. A podgrzewanie jedzenia zostawiam na czas późniejszy.

Co się odwlecze, to nie uciecze.