Jak to bywa z prawdziwą miłością. Się kocha ze wszystkimi zaletami i wadami.
Znalazłam tę grę online, bo znudziło mnie napadanie na kosmiczne królestwa i czekanie godzinami na wydobycie wirtualnych surowców. Zobaczyłam kolorową reklamę rysowanych postaci i postanowiłam założyć konto. Coś ponaciskałam, wpisałam nazwę bohatera i już grałam. Szczegółów dowiadywałam się w trakcie, że są jakieś światy, jakieś gildie i też czeka się na walki i rozbudowę. Jednak w odróżnieniu od poprzedniej mrocznej w klimacie gry, ta była kolorowa i miała śmieszne opisy. Podziwiałam twórców za humor i świetną grafikę.
A o co w tej grze chodzi? Jak to w grze. W fantastycznym świecie są wojownicy, zwiadowcy i magowie, którzy rozwijają swoje umiejętności, żeby być coraz lepszymi w swoich klasach, rozwijają więc siłę, zręczność i inteligencję oraz dwie inne umiejętności (szczęście i wytrzymałość) w walkach z potworami z zadań i innymi graczami. Przy okazji zdobywają kolejne poziomy lochów, w których roi się od strasznych, ale śmiesznych potworów.
Na początku drażniło mnie, że ciągle ktoś napada na moją postać, ale w miarę rozwoju było lepiej z obroną i już nie byłam tak męczona atakami, za to napadałam innych.
Dość szybko założyłam własną gildię, która nie wytrzymała próby czasu, chociaż uzbierało się nas dosyć sporo graczy. Poszłam więc do innej, której szefa znałam (online) i jestem w niej do dziś. Gildia daje szybszy rozwój cech oraz więcej złota i doświadczenia. Ponadto są też wspólne wypady na lochy dające wiele frajdy, bo są trudne do przejścia i dlatego pomagają sobie w nich członkowie różnych klanów, często wrogich.
Gram już chyba piąty rok, nie pamiętam dokładnie, kiedy to się zaczęło. W każdym razie dawno. Przez ten czas gra przeszła kilka modyfikacji, pewnie dlatego, że niektórzy gracze się znudzili i poodchodzili. Też miałam raz takie wahanie, ale dałam radę przetrwać kryzys.
Za co kocham tę grę? Za to, że jest to gra bez napinki, bez siedzenia po nocach, żeby coś tam zrobić. Można przeznaczyć, przy okazji dziennego siedzenia przy komputerze, 100 minut na wykonanie podstawowych zadań, a na noc włączyć „wartę” i zarobić za nią złoto. Za realne pieniądze można kupić grzybki, a za nie pograć dłużej lub zrobić większe zakupy we własnym sklepiku.
Być może są jeszcze gry online równie ciekawe co Shakes & Fidget, ale nie poznałam ich do tej pory. Przy tej mogę interesująco spędzić czas i przechodzić kolejne, coraz trudniejsze poziomy. Twórcy dbają o graczy, rozwijają grę o ciekawe budowle i lochy, a w związku ze świętami przygotowują bonusy i nowe towary w sklepiku lub w zadaniach.
Nie wyobrażam sobie dnia bez wskoczenia do Shakes & Fidget, sprawdzenia co się dzieje w moim fantastycznym królestwie. Może już jestem uzależniona, ale przecież od dawna jestem uzależniona od komputera, sieci i wszelkich nowoczesnych technologii. I tak mi już zostanie.
