,

Nie lubię Rossmanna i już

Nie lubię Rossmanna i już.

A kiedyś lubiłam i to bardzo. Zostawiałam u nich mnóstwo forsy, bo żarełko dla kotów plus świetny papier toaletowy, lakiery, kremy itp., jak to w drogerii.

Ale drogerii jest mnóstwo innych. I mam nadzieję, że nie będą się one wdawać w polityczne przytulanki z partią rządzącą. Jestem klientem, który kupuje dobre produkty i nie przychodzę do sklepu, żeby mi szefostwo sieci narzucało jakiekolwiek preferencje polityczne.

Przeczytałam po raz kolejny felieton Hanny Bakuły z październikowego numeru „Skarbu” i nie znalazłam w nim tego, o czym pisał w oświadczeniu z listopada Rossmann. Podobnie w artukule o 500+ nie znalazłam niczego, co jest niezgodne ze sztuką dziennikarską, natomiast sprawy tam opisane są zgodne z życiem toczącym się wokół nas.

Nie będę się wypowiadała na temat 500+, chodzi mi tylko o stanowisko firmy Rossmann. Jestem rozczarowana i nie będę już robiła w tych sklepach zakupów.

Wychodzę.