Deszcz leje, Lewy nie strzela, co jest?
Czasem taka głupia pora najdzie, że nic nie idzie, jak powinno. Lało dzisiaj, jak z cebra. Byłam w sklepie. Gorąc straszny, a tu pani kodu nie znała do jakiegoś badziewia, które ktoś chciał kupić. Nikt nie znał w sklepie. Kolejka rosła razem z temperaturą mojego ciała. W końcu dojechałam z zakupami do płacenia i wyszłam. Deszcz leje coraz bardziej, a ja nie mogę przejść na drugą stronę ulicy, bo jedzie sznur samochodów z prawej. Jak już cieszyłam się, że wszyscy przejechali, to okazało się, że nowy sznur z lewa się pojawił, a potem z nowu z prawej. I tak minęło pięć minut, a deszcz leje i spodnie mam już całkiem mokre.
Wieczór nadszedł, deszcz się uspokoił i pora by poczytać, co tam w internetach piszą. I co piszą?
Piszą, że choć drużyna Lewego w Bundeslidze wygrała mecz, to on nie strzelił. Co się dzieje? Czyżby lejący u nas deszcz, tak bardzo wpłynął na Lewego?
Najważniejsze, że drużyna wygrała, a ja w końcu przeszłam na drugą stronę ulicy, czyli jest szansa, że i Lewy w końcu strzeli tę bramkę.
