Już się nie mogę doczekać. Niby niedługo a trzeba czekać kilka ładnych miesięcy.
Bo jeszcze ciągle zima. I może nam przyśnieżyć nieźle. Dzisiaj w Szczecinie padał deszcz, za chwilę wylazło słońce, żeby już po chwili krótkiej niebo zaszło na czarno i z nieba posypał się grad.
A tu by się chciało czereśnie z drzewa rwać. Tyle że czereśnie zakwitają na początku maja – przynajmniej te z mojego ogródka. Dojrzewają tak sobie ponad miesiąc i w lipcu można jeść.
Czereśnia to owoc smaczny, ale mało przydatny na przetwory. Najlepiej z nich udaje się kompot, bo już dżemy mają dziwny smak i kolor. Ale co tam, ja i tak przerabiam, jak drzewo obrodzi.
Przeglądałam zdjęcia z zeszłego roku i od razu mój zmysł smaku oszalał na temat czereśni. Kiedy? Kiedy? – zawołał.
Już niedługo… Mniam mniam…
