Cudnie było, chociaż miałam się na ucztę przebrać w sukienkę, a wystąpiłam w kościelnym ubraniu. Nie było tragicznie, ale szału też nie, bo na bal miało być bardziej balowo niż do kościoła.
Drugiego dnia ubrałam się w sukienkę, ale czułam się w niej głupio.
Po południu spierdoliłam się z krzesła i rozwaliłam kolano – na szczęście tylko kolano. Wszyscy ze stolika wyjechali, zostałam sama i wtedy właśnie przy siadaniu zarzuciło mnie na lewo. Jak zwykle, na lewo. Ktoś tam mnie podniósł. Potem poszłam do pokoju, a wieczorem był mecz Real Madryt – Atletico Madryt. Wśród pozostałych gości tylko jeden człowiek kibicował Realowi. I miał na koniec wielką radochę, bo Real wygrał w karnych.
Jestem trochę zmaltretowana, głównie hałasem, a jutro do pracy i do lekarza potem. I w ogóle trzeba na działkę pojechać, powsadzać roślinki, trawę skosić.
Ważne, że już po weselu, młodzi są małżeństwem, kolano mam rozwalone, trochę zdjęć w komórce i se myślę, że może trzeba się zdrzemnąć trochę?
