Jak na razie, a minęło już południe, świeci słonko i pewnie jest ciepło. Nie wiem, jeszcze nie sprawdzałam. Od kiedy nie mam psinutka, to w dni wolne siedzę w domu. Ubolewam nad tym,bo jednak zwierz w domu wymuszał ruch. Trzeba było pójść na spacer, bez względu na wszystko. Wiadomo, nie istotna pogoda czy nasze samopoczucie. Pies musi siku i kupa poza domem. Inaczej kot, wystarczy szufelka do żwirku i torba foliowa. Kicia załatwia się na miejscu, ku szczęściu leniwego pana.

Na działce jeszcze nieciekawie, nie licząc kwitnących krokusów, cała reszta roślin jeszcze uśpiona. Ale to tylko kwestia miesiąca, żeby zaczęło być zielono.
Na razie cierpliwie czekamy, radując się kolorowymi krokusami.
