Nastał marzec, więc coraz bliżej sezon działkowy. Właściwie pierwsze prace ogrodowe można już spokojnie wykonywać. Wiem, że bielenie pni i przycinanie niektórych drzew owocowych powinno się robić na początku roku. Niestety ponieważ lubię się przeziębiać, nie robię niczego przed marcem. Przykro mi z tego powodu, bo już chciałoby się na łono natury, ale przeraża mnie perspektywa leżenia w łóżku z gorączką. Moje drzewka, krzewy i inne sprawy jeszcze trochę poczekają, zresztą są przyzwyczajone do późniejszego początku sezonu.
Po 15 marca wysiewam groszek, bo on nie lubi późniejszego siewu. Nie mam wielkiego plonu tego warzywa, jednak taki własny, słodziutki na jeden obiad groszek, to coś fantastycznego. Wiele do szczęścia nie potrzeba.
Dobrze by było jeszcze spalić suche gałęzie drzew i badyle od bylin, ale w moim mieście zakazano palenia i jest problem z tymi odpadami roślin. Nie ma co z nimi zrobić. Można palić po ciemku albo w małych pakiecikach, jednak nie lubię się z niczym czaić. Albo coś jest legalne albo nie. Nie bardzo mi się uśmiecha tłumaczenie przed strażą miejską i mandat.
Najważniejsze, że już niedługo zacznie się kopanie grządek, sadzenie, sianie, podlewanie, robienie zdjęć. I będzie dużo świeżego powietrza. Uwielbiam działkę, choć czasem sił brak albo coś tam boli. Trzeba się przemóc i systematycznie zasuwać, bo inaczej chwasty atakują z każdej strony. Ale i taki angielski z lekka ogród ma swój niepowtarzalny urok.
