Kostka Rubika – genialna zabawka.
Robiąc porządki przed świętami, znalazłam starą kostkę Rubika. Jest stara i już nie chce się kręcić, tak jak trzeba. A ma być masełko mięciutkie.
Przypomniałam sobie, jak to w moich licealnych czasach, genialny Węgier wymyślił zabawkę, na punkcie której Świat oszalał. Kolega, syn marynarza, przytargał do szkoły to cudo, a my dzieci niemarynarzy, czekaliśmy by się dorwać do jedynego egzemplarza w szkole. Nie pamiętam, czy komuś udało się ułożyć kostkę z głowy, ale już z podpowiadaczami z gazet – tak. Chyba „Świat Młodych” albo jaka inna gazeta, pomagała nam się zmierzyć z niełatwym zadaniem.
Dzisiaj układanie kostki, jeśli ktoś lubi taką formę rozrywek umysłowych, jest idealna do gimnastykowania mózgu.
Ponieważ mój dziadek chorował na Alzheimera, a ja nie wiem, czy to ma znaczenie, więc jutro poszukam na mieście nowej i sprawnej kostki, a tą starą, kupioną dawno temu, zostawię, jako archaiczny egzemplarz, dobry do wspominków.
Możliwości ułożenia kostki Rubika jest ileś tam trylionów, więc mam nadzieję, że paskudna choroba zżerająca mózg nie dorwie się do mnie, póki nie przelecę wszystkich układów. A co?
