Jak znak skosili.
Spokojnie było i nagle, koło ósmej, przed wejściem do pracy, ktoś wjechał w znak. Na szczęście, ludziom się nic nie stało, ale znakowi tak, a samochód na lawetę poszedł. Wszystko trwało koło dwóch godzin. Mam wrażenie, że ktoś wymusił pierwszeństwo i kierowca, żeby gorzej nie skończyć, wjechał na chodnik i uderzył w znak.
Sezon ciężkiej aury nadszedł, jest ślisko i ciemno, więc nie zawadzi jechać wolniej i uważniej. To się opłaca, bo człowiek żyje i nie musi naprawiać auta.
A widok takiego biednego znaku drogowego, jest naprawdę bardzo smutny.
