Smutny dzień 10 lat temu.
Jak myślimy o dziesięciu latach życia przed nami, to się ten czas wydaje wiecznością. Tyle, że gdy już miną, to nawet nie wiadomo kiedy.
Tak pięknie miało być. Miłość po grób. Piękna miłość. Był człowiek, plany były. I miłość po grób była.
Pewnego piątku, dwóch kumpli wsiadło do autka i się rozwaliło. Jeden wyszedł z wypadku ze zwichniętą kostką, a drugi nie przeżył. Tak się zdarza codziennie.
Dla osób, którym śmierć zabrała bliską osobę w sposób niespodziewany, życie po czymś takim staje się koszmarem. Nie wiadomo, co ze sobą zrobić? Pustka jest nie do wytrzymania. Nagle też staje się jasne, że zólnych planów nic nie będzie. Ból wydaje się nie do wytrzymania.
I nagle ten ból się kończy, po dwóch latach znika blokada, coś się uwalnia. Trudno to nazwać. Znowu można odetchnąć pełną piersią. Nie jest to zdrada, zapomnienie – to uwolnienie.
Dzisiaj minęło 10 lat od śmierci Piotra.
W życiu wiele się dzieje przez tak długi czas. Przede wszystkim starzeje się twarz i ciało. Na Świecie technika leci do przodu. Kończy się wiele istnień – znanych i nieznanych. Toczą się wojny, zmieniają rządy, trudno spamiętać wszystkie zdarzenia.
Jedno jest pewne – 10 lat temu był bardzo smutny dzień – zginął człowiek – młody, pełen planów, marzeń, oczekiwań.
A jak zwykle, miało być tak pięknie.
