Zdrapko, daj wygrać

Zdrapko, daj wygrać.

Czasem mnie na zdrapkę weźmie i kupię. Drapię, i kiedyś więcej było do wygrania. Od jakiegoś roku czy dwóch jest kiepsko. Zdarzy się pojedyńcza złotówka, dwójka.

O, na przykład w zeszłym tygodniu kupiłam 10  zdrapek „słoników” za zeta każda, czyli 10 złotych wydałam. I wydrapałam 1 złotówkę.

Wiadomo, że jest tych kuponów dużo, w miliony idą, ale żeby tak ciężko było wygrać? Nie wiem czemu jest tak źle?  Może trzeba tyrać do emerytury, a nie czekać na wygraną w grach liczbowych? Tak, tyraj, człowieku. Nie licz na mannę z nieba. A jak sobie zdrapkę kupisz, to zeta wygrasz i ciesz się z tego albowiem szczęściarzem jesteś, człowieku. Tak.