Mieszkam w Szczecinie od zawsze. Czasem wydawało mi się, że powinnam już stąd wyjechać. A jednak… Ciągle coś mnie tu trzyma.
Kiedy człowiek jest młody chce jeździć po świecie i poznawać nowe miejsca. Niektórym nigdy nie przechodzi i do zaawansowanej starości zwiedzają wszystko, co się da. Są też ludzie, którzy zapuszczają korzenie i za żadne skarby nie wyjadą z miejsca, w którym się urodzili – mój przypadek.
Patrzę na Szczecin i widzę, że nie jest on kochany przez polityków ze stolicy. Kiedyś dawaliśmy tu radę, bo było mnóstwo dużych zakładów pracy i ludzie mieli pieniądze, które wydawali, a miasto kwitło. Dzisiaj, w roku 2016, po tych dużych zakładach pracy zostało wspomnienie. Z pieniędzmi krucho u wielu osób. A miastu przydałaby się pomoc. Zwiększoną pomocą państwową objęte są wschodnie rejony Polski, a my niby w Szczecinie za bogatych uchodzimy… Był tu ktoś i to bogactwo ocenił???
Podam nazwy kilku firm, które pamiętam z dawnych czasów. Może trochę komuną zaleci, ale trzeba przyznać, że życie przemysłowe w Szczecinie w tamtych czasach kwitło:
- Stocznia Szczecińska – ostatecznie upadła w roku 2009
- Zakłady Odzieżowe „Dana”,
- Zakłady Odzieżowe „Odra”,
- Huta Szczecin – likwidacja 2008,
- Papiernia „Skolwin” – likwidacja 2007,
- Szczecińskie Zakłady Graficzne,
- Fabryka Kabli „Załom”,
- Zakłady Włókien Chemicznych Chemitex Wiskord,
- Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf”.
I pewnie jeszcze kilka innych, znanych firm padło, z wiadomych lub niewiadomych przyczyn. Do ich upadku przyczyniła się zła polityka – brak wsparcia tutejszego przemysłu przez rządy polskie, brak pomysłu na funkcjonowanie tych firm w nowych czasach. I można by mnożyć powody ich zniknięcia z powierzchni Szczecina.
Niezaprzeczalny jest fakt, że w 2016 roku wciąż istnieje zapotrzebowanie na produkty i usługi wytwarzane przez firmy, które wymieniłam. Ciuchy, jedzenie, kable, włókna chemiczne, okręty, stal i papier, druk…
Tylko totalny bezmózgowiec mógł pozbawić nasze miasto tak wielu dużych zakładów pracy. Przecież one trzymały miasto na wysokim poziomie rozwoju. Czasu się nie cofnie, tym bardziej, że wiele z tych firm zostało dosłownie zrównanych z ziemią – wyburzono budynki. Pozostała tylko pamięć przeszłych pokoleń.
Dobrze się dzieje, że zjawiają się w Szczecinie nowi, mądrzy ludzie i zakładają nowe świetne firmy. Powoli stajemy na nogi, jako miasto, bo łatwiej jest zburzyć niż zbudować nowe. Może nie będą ludzie o nas mówić:
„Szczecin, miasto zapomniane”.
