,

Sezon działkowy 2016 rozpoczęty

Sezon działkowy 2016 rozpoczęty. Pogoda była rześka, czyli wiatr zasuwał ostro, przez chwilę sypnął śnieg i ogólnie zimno było.

Założyłam grubą działkową kurtkę na polarze, z kapturem i posadziłam czerwoną porzeczkę, którą podlałam odpowiednio. Miśka się przyjmie na 100 procent. Uwielbiam czerwoną porzeczkę.

Drzewa już kwitną. Niestety jeden z moich bzów umarł. W zeszłym roku w momencie tworzenia pąków zamarł. Myślałam, że to chwilowa niedomoga. Niestety w tym roku nie puszcza ani jednego listka, nie tworzy pąków. Przeszukałam całego interneta i okazało się, że to choroba grzybowa, która atakuje nagle bzy i one umierają stojąc. Trzeba będzie go wyciąć i to mi robi straszny ból serca. To był bez ciemny, podwójny, pachnący i wielki. Nie wiem dlaczego tak mam, ale jak drzewo umiera lub ktoś je wycina, to ja bardzo przeżywam? Wycieram łzy, a że „szoł mast goł on”, więc dalej uprawiam glebę. Udało mi się oczyścić truskawki z małych chwaścików, powycinałam kilka zeszłorocznych, uschniętych badyli jeżyny bezkolcowej. To tyle, jak na jeden zimny i mało przyjemny dzień początku sezonu.

I tak, działkowicz, nie ma co wybrzydzać. Ważne, żeby deszcz nie padał, zimno może być. Przygotowywanie gleby pod uprawę jest nawet lepsze w dzień zimniejszy, bo się człowiek tak nie zgrzeje, jak w upał (jeśli oczywiście w kwietniu może być upał – może, ale to się zdarza bardzo rzadko).

Mam plan na ten sezon. Żadnego wariactwa, kolejno to co ma być zrobione, ma być i tyle. Najpierw gleba, grządki, potem koszenie trawy. Cięcie nie teraz, drzewa pestkowe, typu wiśnie i czereśnie oraz śliwy, po zbiorach. Moim ważnym cięciem na ten rok, jest cięcie winorośli, bo mi się trochę zapuściła. Krzewy nie są rozrośnięte, więc specjalnej ingerencji w ich gałązki nie będzie. Może jakieś suche końcówki pójdą sobie precz. O, z tym słowem mi się przypomniała piosenka „Perfektu” – Idź precz.

Rozsady kwiatów rosną w plastikowych pojemniczkach. W połowie maja będą posadzone na grządkach, w tym samym czasie, co ogórki i pomidory.

Jak ktoś lubi grzebanko w ziemi, czekanie aż coś wyrośnie, to jest to cudne spędzenie czasu. Uważam, że robić to trzeba bez napinki. Nie, że skonam a skończę. Tylko, robię ile mam sił i ochoty, a wtedy wszystko jest piękne i łatwe. Rośnie, nie choruje, a ja mam z tego kupę radochy. A jak mi chwasty wylezą zmasowaną ekipą, to przynajmniej będzie bardziej zielono i Ziemia zyska więcej tlenu.

Kto powiedział, że chwast jest szkodnikiem? Często robi dużo dobrego. Dlatego u mnie, na działce, jest miejsce dla każdej rośliny i dla każdego zwierzaka. W końcu i my jesteśmy gośćmi na Ziemi.