,

Niedobry cukier, ale jaki dobry

Rozumiem wszystko, co na temat cukru piszą i mówią pediatrzy, stomatolodzy, diabetolodzy, endokrynolodzy (w skrócie: ci lekarze od dzieci, zębów, cukrzycy i hormonów). Do lekarskich  autorytetów, dołączają także ludzie sportu, fitnesu, nauczyciele otyłych dzieci, rodzice przerażeni stanem zdrowia swoich dzieci.

Dobrze, ale co jeśli mamy do czynienia z dorosłą osobą, która nie jest otyła, nie ma cukrzycy, problemów hormonalnych, odżywia się zdrowo? A jej wielką namiętnością są słodycze pod każdą postacią?

Dla niektórych dzień bez owsianki, jest dniem straconym. Dla mnie dniem straconym jest dzień bez czegoś słodkiego. Do porannej kawy z mlekiem – słodka bułka, może być też rogalik nadziewany dżemem aroniowym z gruszką, produkcji własnej.

W ciągu dnia też koniecznie jakiś cukierek twardy typu landrynka, lub coś pokrytego czekoladą. Mniam. Wieczorem solidny kawałek czekolady w tabliczce. Niezastąpione są też wafelki i batoniki.

Ledwo wspomnę o słodkich pastach w słoiczkach, ponieważ moje ulubione przestano produkować. Jak mogli pozbawić mnie takiej pyszności? Nawet nie ma niczego podobnego, żadnego erzaca!!!

Bywały dni, że jedynie kawałek dobrej czekolady, uprzyjemniał smutne życie (mlecznej czekolady, obowiązkowo, bo do gorzkiej mam awersję z dzieciństwa, ale w razie „nic nie ma słodkiego”, pożrę i gorzką). Wszędzie naokoło było szaro i depresyjnie, a w trakcie odpakowywania tabliczki, pojawiał się kolor. I malował, malował, aż się skończyło 100 gramów.

Mi tu dobrze gadać, bo już z kilka ton słodyczy przejadłam i nic mi się nie odkłada. Ale, jak kto lubi, a nie może, bo choroba? Współczuję. Niby można się oduczyć. Niby można spędzić resztę życia wśród smaków kwaśnych, gorzkich lub w bezsmakach. Można udowadniać wyższość nieposłodzonej herbaty nad posłodzoną. I przemykać z odwróconą głową wśród czekoladowych półek w sklepach.

Jestem za tym, żeby rodzic sprawdzał, ile słodyczy je jego niepełnoletnie dziecko. Ale ja, dorosła, mogę sobie pozwolić na chwilę całkowitego zapomnienia przy czekoladzie, ptasim mleczku, batoniku, wafelku.

Chałwę też lubię.