,

Karp kupiony

Karp kupiony.

Mimo protestów obrońców karpi, kupiłam tę rybę, bo lubię i raz w roku spożywam. Miał być z łuskami, żeby w portfel wsadzić ku finansowemu wzrostowi.

Kiedyś przez dziesięć lat byłam wegetarianką, a nawet weganką. Niestety, śniły mi się po nocach śledzie w oleju z cebulą. I pewnego dnia postanowiłam wrócić na ścieżkę mięsną. W dodatku, po śmierci Lindy McCartney, stwierdziłam, że wegetarianizm to lipa i można na raka umrzeć, mimo nie jedzenia mięsa.

Dzisiaj nie jestem gorliwym zjadzaczem mięsa. Jem rzadko, bo mi nie zawsze się chce.

Mam zasadę świętą, że nie jadam dzieci, czyli: cielęciny, jagnięciny i prosiąt. Ale karpia na Święta lubię i śledzika też.