Własna domena na serwerze

Własna domena na serwerze. Jeszcze tylko trochę moich eksperymentów ze stroną. Bardzo chciałam się dowiedzieć, jak to wszystko prowadzić, jak ogarnąć sprawy wizualne, jak robić backup?

Od czasów prehistorycznych, gdy założyłam darmowego bloga na WordPressie, w obsłudze wiele się nie zmieniło. Pewnie, że doszły nowe skórki, ale samo pisanie i puszczanie napisanego w świat, działa tak samo. Backupy sobie robię sama i puszczam je do Dropboxa, żeby nie zaśmiecać serwera. A na ten czas, pojemność Dropboxa mi wystarcza na backupy. Poza tym własna domena na serwerze jest ciekawą sprawą. Lubię sama decydować o swoich życiowych wyborach. Sama piszę, kasuję, ustawiam. A nie ktoś za mnie to robi.

Początkowo zamontowałam się na polecanym serwerze . W sumie dzięka Bogu, żem na rok z tego polecenia nie wykupiła, bo zupełnie nie działała mi stronka postawiona na WordPressie. Robiliśmy różne cuda z obsługą, ja sama przewaliłam totalnie mojego kompa i ustawienia neta. Nic nie pomogło.

Postanowiłam przenieść się na inny serwer. I to był strzał w dziesiątkę. WordPress ruszył, czyli działał tak, jak powinien. Potem wiadomo, ustalanie skórek. Bardzo mi się podoba pewna skórka, ale jej wielką wadą jest brak polskich czcionek. I wpisy nie wyglądają dobrze, szczególnie na smartfonach. A że sama dużo korzystam ze smartfona do grzebania w necie, byłam zdruzgotana, więc znalazłam ostatnio nową skórkę. I jeszcze trochę ją będę testować.

Ważne jest dla mnie posiadanie własnej domeny i wykupienie serwera. Dalej spokojnie sobie istnieję i paczę, co się dzieje. Przesz w natłoku stron pięknych i mądrych, gdzieś ulokuje się i moja własna. Czy będzie warta od razu bilion dolarów, czy poczeka na swoją wielkość – nie istotne.  Ktoś ją pokocha.