Jeden kot – dwa ogony, wiele nóg.
Jeszcze zanim deszcz zaczął padać w Szczecinie, a był potrzebny, nie ma co ściemniać, była ja dokarmić kićki w Upadłej.
Rupcio, wiadomo jest pierwszy na trasie, więc go obudziłam, wymiętoliłam i dałam jeść.
Poszłam do kićków w dalszej części. Wyskoczyły trzy: dwie miziałki i jedna dzika, ale robiła „miał” i paczyła na mnie, nie żeby chciała pacać łapą z pazurem, ale przyjaźnie.
Dwie miziałki, zawsze się miętolimy, a potem jeść, ustawiły się dziś do zdjęcia, jak jeden kot z dwoma ogonami i wieloma nogami. Jak robiłam zdjęcie nie było tego widać, dopiero w domu żem dojrzała: ” jeden kot – dwa ogony, wiele nóg”.
I to by było na tyle.
