Gdy laptop umiera

Gdy laptop umiera.
Czas popatrzeć na ofertę sklepów komputerowych.
Od jakiegoś czasu mój stary lapek zaczyna się przegrzewać, głośno chodzi, a przy wkładaniu wtyczki do gniazdka coś „strzela”. Poza tym w epoce Windows 10 praca na starym systemie, wydaje się być czynem karygodnym.
Popatrzyłam więc na swoje finanse i zaczęłam szukać czegoś nowego. Wiadomo, najpierw finanse, jeśli nie są nieograniczone, a potem wszelkie wymagania w granicach finansowych możliwości. No co będę tłumaczyła?
Wypatrzyłam i potrzebuję śliczny czerwony laptop firmy Asus z dedykowaną kartą graficzną, wielkim dyskiem twardym, napędem DVD i Windows 10. Poza tym nie mam już wielkich wymagań. Nie potrzebuję ani ubezpieczenia ani torby na laptopa ani myszek, głośników czy innych badziewi.
Chcę kupić maszynę, przynieść ją do domu, włączyć i przekopiować całą zawartość starego lapka do nowego. A potem oddać starego do przeglądu, wymaga czyszczenia z kurzu. Chciałam to zrobić sama, ale w moim modelu jest bardzo skomplikowane odkręcanie wszystkiego, by dostać się do wiatraka, więc za „stówę” może to zrobić człowiek obeznany lepiej ode mnie z czyszczeniem laptopów.
Ja zajmę się nowym. Mam nadzieję, że mój czerwony smok ruszy i będzie dobry. A przede wszystkim bezawaryjny. Przyjdzie zima, pogram w jakieś ciekawe gry albo pooglądam filmy. Czyli najbliższe miesiące mam już zaplanowane.