Przyczyn nie wykonania planu może być milion pięćset. Jedynym dopuszczalnym wytłumaczeniem, które można przyjąć, jest albo erupcja wulkanu albo lądowanie kosmitów. Mówiąc poważnie, jednorazowe nie zrobienie jednego punktu w naszym misternie opracowanym planie, nie spowoduje katastrofy. Jeśli jednak ciągle będziemy coś odkładać, to wiadomo, że nic z tego nie będzie.
Właśnie dzisiaj przydarzyło mi się nie wykonanie planu. Po wczorajszej pięknej, sobotniej pogodzie, miałam wyruszyć skoro świt na działkę i rozpocząć sezon. Położyłam się spać pełna optymizmu, a niedziela obudziła mnie:
- bólem głowy,
- padającym deszczem,
- szarym niebem.
W związku z powyższym wkurzyłam się na swoją głowę i niebo. Planu działkowego nie wykonałam, za to obejrzałam w telewizji zakończenie sezonu skoków narciarskich w Planicy – oni to mieli piękne błękitne niebo. A po południu też w telewizji „Gwiezdne Wojny – Zemsta Sithów”.
Był więc wypasiony plan B, a plan A zostanie wykonany w najbliższym sprzyjającym terminie.
I to by było na tyle.
