A chrześniak ma urodziny.
Oczywiście, to głupio gadać, że jeszcze całkiem niedawno trzymało się malucha na rękach. A teraz maluch wyrósł i stał się dorosły. Ma dużą stopę i własne życie.
I także to głupio pisać, że czas szybko leci, bo leci.
Dla mnie najważniejsza jest w tym wszystkich, co się życiem zowie informacja, że mały człowiek urósł i prowadzi własne życie, podejmuje własne decyzje i bierze za nie odpowiedzialność. Nie ucieka przed niczym. Co sobie ustalił – realizuje.
A ja sobie z dumy mogę puchnąć (a jak?), że właśnie ten mały ludzik sprzed lat, stał się dorosłym, świadomym swoich talentów, człowiekiem. Zna języki, podróżuje gdzie chce i ma wszędzie przyjaciół.
I wierzę, że jest szczęśliwym człowiekiem.
Happy birthday.
