W rurach bulgocze, bul bul

W rurach bulgocze, bul bul.

Słychać, że sezon grzewczy się zaczyna. W rurach coś  bul bul robi, a śmierdzący wódą i papierochami goście od kaloryferów, szwędali się dziś  po klatce schodowej, tocząc inteligentne dialogi na tematy rurarskie. Znak to, że wkrótce będzie ciepło i nawet zaczynam czuć miłe powietrze w domu.

Niestety, smutno mi, bo Rupert, kot sużbowy, wciąż śpi na krzesłach w swojej wiacie. Wymościłam mu tam grubą kurtką i swetrami i jakoś sobie komarka tnie, ale co dalej? Ma kupioną kuwetę i żwir, ale czy zamknięty w biurze na noc, da radę zamieszkać tam sam przez te kilka godzin? Zobaczymy, jak to będzie, bo teraz jest jeszcze ciepło, ale co jak nastaną mrozy?

W każdym razie: w chacie rury grają swoją melodię, idzie zima, pająki włażą do środka wszelkich domostw, a mnie działka wzywa i kopanko. Jak nie będie padać, to lecę kopać. A co?

Bul bul.