Jesień nastała.
Gdyby ktoś myślał, że w Polsce lato trwa do grudnia, to się pomylił. W naszej strefie klimatycznej mamy farta, gdy się okaże, że wrzesień jest ciepły. A tu się cały wrzesień okazał letnim. Maja nikt nie pamięta. Ani czerwca.
Październik do nas zawitał i to już najwyższa pora wyciągnąć z pawlaczy cieplejsze ciuchy i buty. Wieje, leje i dobrze, żeby już kaloryfery zagrzały, bo nas katar zaleje, znaczy zasmarka.
A pewnego dnia, może już całkiem niedługo, spadnie pierwszy śnieg i dlatego do niego musimy być przygotowani. Uzbrojeni w ciepłe buty, kurtki i czapki z nausznikami, damy odpór mrozowi i dzielnie pokonamy zasypane ulice, pędząc do pracy, albo po ciepłe bułki w piekarni.
Na razie jednak mamy czas i kontemplując piękno za oknem, połknijmy witaminę C i rutinoskorbin. Bowiem nasza odporność winna być wzmocniona.
Ave jesień.
