Macice, do boju

Macice, do boju

Oczywiście solidaryzuję się z kobietami w sprawach naszych macic, bo macice są z nami od zawsze, i tyle. Kiedyś mówiło się też „solidarność jajników”. Coś w tym jest, na przekór „solidarności plemnków”, która jest bardzo silna.

Ostatnio oprócz medialnego hałasu na temat projektu o zaostrzeniu ustawy o aborcji, który na razie leży w sejmowej komisji, nic poza tym sie nie dzieje. Jakieś marsze, czarny kolor ubrań, strajk totalny. Dla mnie jest tak, że do pracy idę, bo mnie z niej wypierdolą, jak nie pójdę, na marsz nie idę, bo godzina mi nie pasuje, a czarnych ubrań nie mam.

A tak se pomyślałam, że teraz jest pora na walkę pokolenie młodych. Moi dziadkowie walczyli z hitlerowcami, potem razem  moimi rodzicami z komuną. Ja sie załapałam na komunę i  dziwny czas wolności, bo wtedy to, w imię wolności, kościół zrobił z aborcją co chciał, bo politycy pozwolili, a lud i tak nie  miał nic co do gadania.

Dzisiaj czekam na ruch młodych kobiet, które pukają w komórki i chodzą z torebkami na zgiętym łokciu. Ruszcie dupy, dziewczęta, bo o nie tu chodzi. Nie o stare, klimakteryczne macice, ale o wasze płodne i jajeczkujące ciała. Dlaczego znowu na marszach tyle jest kobiet starszych? Że co, że one się solidaryzują? Że chcą młodym pomóc? Znowu pokolenie poprzednie chce za obecnie młodych podejmować decyzje. A może młodzi wcale nie chcą liberalizacji ustawy aborcyjnej, ani utrzymania tej starej, może chcą jej zaostrzenia? Może utożsamiają się z ruchami pro life?

Dla mnie obecny krzyk wokół aborcji, to bicie piany. Zajęci dywagacjami, kiedy zaczyna się życie, nie słyszymy jakie się w sejmie dziwne ustawy uchwala. Kto wkrótce zacznie płakać z powodu takiej, którą uchwalono, by wiele osób odczuło realnie ból życia w Polsce.

Z tym dziwnym projektem vs aborcji może być tak, że on nigdy nie pójdzie w sejmie pod obrady. Zniknie w zapomnieniu ważniejszych spraw, które wkrótce poznamy. Bo kogo tak naprawdę interesuje ciąża pani X. Czy jest z miłości czy z gwałtu? Wkrótce możemy stanąć przed prawdziwie wielkimi zagrożeniami i zdziwić się, że zmarnowaliśmy tyle czasu na marsze w sprawie nieistotnej, a tu, pod naszymi oknami działo się coś, co na zawsze może pozbawić nas odzyskanej wolności. A może nam wcale na odzyskanej wolności nie zależy?

Dziwny z nas naród, który sam nie bardzo wie, o co mu chodzi. O lepsze życie, życie może w lekkiej niewoli, a może żeby trzymno nas za pysk? Na Ziemi jest wiele miejsc, w których można wybrać ulubiony styl życia.

Na razie zostaję w Polsce czekając na rozwój wypadków i solidaryzując się z ziomalkami symbolicznie, czarnymi gaciami założonymi na podsuszone poślady.

Macice, do boju.