Apel w windzie.
Nic mnie już nie zdziwi. Ludzie chyba dostają pomieszania w głowach. Zamiast zająć się na poważnie stanem zdrowia starego rodzica, wywieszają debilne apele w windzie.
Ci, którzy z nimi rozmawiają, dowiadują się, że nic nie można zrobić. A potem wychodzi na jaw, że rożne Mopsy dałyby radę coś zrobić i umieściłyby osobę w domu opieki. Jednak to kosztuje a emerytura mała, więc jedynym wyjściem jest sprzedaż mieszkania „za grosze” przez Mops.
Czyli wiadomo o co chodzi. Rodzina chce czekać aż rodzic zejdzie z tego świata, by sprzedać po nim mieszkanie i korzystać z pieniędzy. Niech sąsiedzi uwierzą w bajkę, że nic się nie da zrobić, niech sąsiedzi od rana do nocy słyszą jęczenia i monologi, wdychają aromaty moczu, a na schodach znajdują rozrzucone jedzenie i zużyte pieluchy dorosłej osoby.
Szkoda słów. Sprawa jest dla nas sąsiadów trudna, bo nikt nie ma ochoty włóczyć się po sądach i szarpać z rodzinką skażoną genem debilizmu. I wychodzi na to, że my też musimy czekać, aż sąsiadka zejdzie.
Może się jednak okazać, że my przed nią.
Apel w windzie
