Znalezione nie kradzione – Kinga – kończę czytać

Znalezione nie kradzione – Kinga – kończę czytać.

I oczywiście, jak dorwę dobrą książkę, film, serial lub grę, to zapominam o wszystkim.

Nie trzeba jeść, pić, prać ani sprzątać. Istne szaleństwo. Jedyny wyjątek robię dla zwierzaków. Zawsze one najpierw a potem inne sprawy.

Ten King, to druga część trylogii i „wciągła” mnie do reszty, choć pierwszą część czytałam dawno, to sobie przypomniałam treść i bohaterów. W tym tomie jest równie dużo ciekawych zwrotów i nawet bym się ich nie spodziewała. Nie przepadam za książkami przewidywalnymi. Wyjątkiem są romansidła, czytane dla zabicia czasu.

Jak ja lubię książki, które czyta się szybko i tylko ciemność za oknem określa realny czas, w którym się żyje. Jaki to smutek, gdy trzeba się przenieść w realia i zgasić światło. Ehh, a ten tom akurat o szalonych czytaczach książek jest.

Zostały mi 53 strony do końca, więc, tego no, lecę czytać, bom ciekawa. A tyle miałam dzisiaj planów: działka, konfitury, zakupy…