Stomatolog.
Lekarz od leczenia zębów. Znany bardziej jako dręczyciel i twórca bólu. Gorszy nawet od kobiecego ginekologa i męskiego badacza prostaty.
Trzeba i do niego trafić od czasu do czasu. Rwanie zębów – zwane fachowo ekstrakcją czy leczenie kanałowe – bez znieczulenia – budzą grozę.
Lecz ja sobie myślę, jak to było w dawnych czasach? Gdy nie było jeszcze tej profesji, a usługi kowalskie zawierały też rwanie zębów? Kowal upijał człowieka spirytusem, pięciu chłopa wiązało delikwenta sznurami do silnej konstrukcji i patrzyło czy się nie wyrwie, gdy kowal cęgami wyszarpywał z paszczy chorego zęba. To jest zwyczajnie nie na moje nerwy.
Dzisiaj spokojnie można sobie pójść na fotelik u stomatologa, otworzyć dziób, dostać znieczulenie i machając stópką czekać na koniec koszmarnych czynności. Kto dzisiaj pamięta czym zajmował się dawniej kowal?
Szczęśliwi ci, co mają zdrowe zęby.
