Chleba naszego…

Chleba naszego… Wczoraj kupiłam chleb, rano robię śniadanie i masło mi przełazi na wylot. W pracy też jakoś dziwnie mi, i się trudno najeść takim dziurawym chlebem.

Cieszyć się trzeba, że jest chleb w domu, bo jak go nie ma, to już bieda totalna. I chodzi o tą biedę duchową bardziej, niż finansową. Chleb w domostwie, to konieczność. Kiedyś tak było i dzisiaj tak jest.

I nie ważne czy ma dziury, czy nie. Oby był.