,

W co się ubrać na wesele?

W co się ubrać na wesele? To dla mnie straszna zagwozdka, bo na co dzień nie mam problemów z ubraniem się. Ma być lekko, luźno, sportowo.

Ponieważ nie cierpię wyjść typu wesele, szukanie ubrania, które włożę raz i już „never again”, jest dla mnie strasznym przeżyciem. Do tego buty. Mam jeszcze 3 tygodnie, więc rajd zaczynam od ciuch bud – znam 3, które mogę odwiedzić. Hahaha. Do tego jestem raczej starszą panią, która nie cierpi sztywnych ubrań, zachowań i muzyki operowej. I w co ja mam się, kurde ubrać na sztywną imprezę? W dodatku jestem na takie imprezy straszną kutwą, bo po co na jeden raz wydawać fortunę? Prezent dla Młodych to zrozumiem, ale jednorazowa szmata dla siebie? Mnie to straszliwie dołuje. I nie mam pomysłu.

Z tego wszystkiego słucham zespołu „Queen”, za którym nie przepadam na co dzień, tylko właśnie w chwilach traumatycznych mam potrzebę słuchania ich „Bohemian Rhapsody” i „Somebody to Love”. Jedynie szaleję za Queenowym „You Don’t Fool Me”, który zawsze pobudza moje nogi do tańca. No, ale o tańcu jeszcze nie rozprawiam, bo jestem na etapie szukania ubrania.

W sumie nie wiem, co będzie? Kupię jakąś szmatę za 10 złotych i świecące trampki za 30. I kto by tam na starą babę paczył? Nałożę sztuczną biżuterię, pomaluję oko kreską czarną, psiknę się wodą śmierdzącą na kilometr i zalegnę gdzieś przy butelce wody niegazowanej, żeby mieć lekką głowę.

Na pocieszenie słucham teraz jednej z piękniejszych kompozycji muzycznych, może mi jaki pomysł do głowy wpadnie? George Benson „This Masquerade”. A co się smucić z powodu ciucha, gdy taka muza po świecie lata. To do miłego.