Przesilenie wiosenne

Z przesileniami poro-rocznymi jest taki kłopot, że są przez cały rok, bo mamy: przesilenie wiosenne, jesienne, zimowe, a i latem coś by się znalazło. Po prostu ciągle zwalamy nasze lenistwo na zmianę pór roku. Ileż to razy sama gadałam, albo słyszałam, jak inni to robili, że nie ma się energii, bo przesilenie. Czyli ono trwa cały rok.

Na tym naszym narzekaniu zarabiają farmaceuci, bo nam wciskają witaminki. Jemy je, ale nijak się lepiej nie czujemy. Poza tym różni dietetycy nam mówią, że trzeba przestać jeść mięso, jeść ryby, nie jeść cukru, jeść tylko chude mięso, nie jeść tłuszczu, jeść tylko olej z pierwszego tłoczenia, jeść oliwę, margarynę, masło, tran, zioła, rzodkiewkę. Szał. Co człowiek, to teoria.

W końcu też trzeba jakąś teorię opracować. Jednak z powodu przesilenia, nie można się do opracowywania zabrać. Taka głowa ciężka, spać się chce, głowa nie pracuje, nogi ciężkie.

Ostatecznie sprawa przesilenia wygląda następująco. Weź człowieku nie wydziwiaj, lecz przyjmij smutną prawdę: nie chce ci się i dlatego zwalasz swą niemoc na przejście zimy w piękną wiosnę, zwiastunkę cudownego, ciepłego lata. Jeśli nie będzie przez całe lato lało. Ale wtedy się powie, że w związku z beznadziejną zimą, w tym roku lato też będzie beznadziejne.