Joł, dzisiaj mi przywieźli nową książkę Jason Hunt – Social Media – Start. Zaczynam ostro czytać, choć mam do czytania jeszcze 5 innych książek, ale najlepiej mi idzie właśnie 5 na raz. Trochę różnych treści i tematów dobrze robi na szare komórki.
Potrzebuję porad człowieka, który zna się na pisaniu w sieci, bo nie jest trudno pozakładać strony. Trzeba jeszcze z tego mieć radochę i nie ulec złudnemu przekonaniu o własnym geniuszu, który nie będzie miał żadnego przełożenia na sukces w ogóle, a finansowy w szczególności.
Wiadomo, że w powodzi różnych stron internetowych, łatwości wykupienia własnej domeny i wstawienia jej na płatny hosting, można się zagubić, zniechęcić i w końcu rzucić wszystko w cholerę.
A przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby istnieć, mieć radochę i finanse. A w tym pomocne są przecież social media.
Jason Hunt nie zawiódł mnie, gdy czytałam opowieści o pisaniu w sieci. Lubię je, bo nie ma tam żadnej ściemy. Może jest porada typu: „i tak mnie nie dogonisz”. Ale wiecie co? I tak warto poczytać, bo najlepiej uczyć się od najlepszych.
