Jestem uczulona na pyłki traw, pleśnie i kurz. O ile pleśnie i kurz, jakoś ogarniam, bo najważniejsza sprawa, to nie przebywać w zagrzybionych, zakurzonych miejscach. To już pylenie roślin, jest sprawą nieprzewidywalną. Co roku, niby w tym samym czasie, czyli wiosną, się zaczyna sezon. A jednak. Każdy rok jest inny. Po poprzednim sezonie wegetacyjnym, po zimie również – ostrej lub łagodnej jest całkiem inaczej.
Zaczyna się znienacka, jak w tym roku. Przyszłam do pracy, a po chwili, masakra. Z nosa – woda. Kichanie, w oczach szczypanie. Człowiek zapomina, wydaje się, że to jakieś przeziębienie, ale nie. To zaczyna się sezon pylenia.
W tym roku zaczęłam brać lek o nazwie Lirra Gem. Kupiłam go rok temu za 2,60, wzięłam 1 tabletkę i alergia przestała mi dokuczać. Zobaczę teraz, jak będzie. Mam nadzieję, że szybko przestanę smarkać.
Jak żyć z alergia na pyłki? Dostosować się, unikać alergenów, a jak nie można, to łykać pigułki, mieć zawsze ze sobą chusteczki higieniczne i krople, wapno musujące lub w tabletce. Ot, i wszystko. I nie użalać się nad sobą. Zwyczajnie żyć.
