Życie młodego użytkownika WordPressa nie do końca usłane jest różami bezkolcowymi. Wszystko szło u mnie pięknie do momentu wyboru skóry.
Zakup domeny, rejestracja w szukanym długo hostingu, to łatwizna. Nawet wielki problem z hostingiem i trza było znaleźć inny, to nic.
Schody zaczęły się, jak padło na wybór skóry. Jest ich mnóstwo. Takie, śmakie i owakie. Płatne, darmowe, kobiece. Różowe, czarne, gówniane i takie, co nie wyglądają na gówniane a są.
Wśród różnych pomocników, jak co zrobić, można się zagubić. Na wielu blogach o tematyce niekomputerowej, są wpisy o WordPressie. Jak zmieniać skórki, żeby były dla nas. Oczywiście, wiadomo, że skórki płatne mają przewagę nad skórkami za free, bo tam można sobie zmieniać do woli wszystkie ustawienia.
Jednak, czy młody pisacz w WordPressie, ma wywalać 50 dolarów, żeby mieć piękną skórkę, a nie mieć czytaczy? Jaka jest szansa, że mając profesjonalną skórkę zdobędziemy fanów? Tak sobie szukałam i jedną znalazłam, ale potem coś mi nie pasowało, chciałam inaczej. Kopiowałam inną i wracałam do tej pierwszej. Ta właśnie ma w zanadrzu opcję płatną, czyli gdybym miała milion czytaczy, to wtedy se kupie skórę płatną.
Nasunęła mi się pewna analogia z ciuch budą. Przecież niekoniecznie pani ubrana w drogim sklepie wygląda lepiej od pani ubranej w ciuch budzie. Czy się, kurde, mylę? Te kwestie potrzebuję dokładnie przemyśleć. Najlepiej w formie szybkich myśli.
