Z reguły dmuchawce kwitną w maju. Wtedy zasuwam po działce z workiem i zbieram żółciutkie kwiatostany. Potem płatki oddzielam od zielonych przykwiatków.
Te wszystkie, brudzące na brązowo ręce, czynności wykonuję, żeby zrobić mniszkowe wino. Jest to wino o specyficznym smaku i zapachu i o pięknym złocistym kolorze. Nie robię go dużo, bo chociaż mam sporo mniszków na działce, ale jednak nie są to ilości powalające. Wychodzi mi co roku około 4 litrów gotowego płynu.
Wino mniszkowe jest winem typowo leczniczym i nie nadaje się do popijania przy kolacji. Mały kieliszek – 50 ml wieczorem, to wszystko, co damy radę wypić, bowiem wino ma gorzkawy smak, ale jest fantastycznym specyfikiem poprawiającym trawienie. Naprawia też nieregularne miesiączki. Pomaga przy nieżycie gardła.
W tym roku mniszki zakwitły już na początku kwietnia, co mnie zdziwiło, gdy poszłam nakarmić stoczniowe koty. Tam sobie wyrósł żółty krzaczek, co prawda samotny, ale jaki piękny.

Co roku robię wino mniszkowe według przepisu ze strony Alkohole domowe.
