Teraz jest dobry czas na porządki w kosmetykach. Otwieram szafę, szufladę albo inny pojemnik na kosmetyki i ogarnia mnie przerażenie.
Mam mnóstwo kremów do twarzy, rąk, stóp, balsamów do nacierania ciała, mydeł wszelakich. Na tym nie koniec, bo jeszcze dezodoranty, tusze do rzęs, eyelinery (mogliby już ludzie od języka polskiego wymyślić naszą nazwę na to cudo), cienie do powiek i lakiery do paznokci.
Szybka analiza wykazała, że że wiele z tych kosmetyków, to starocie wiekowe lub strasznie śmierdzące specyfiki, tylko do wywalenia. Nie ma co się użalać nad przeterminowanym kremem, bo może nam zaszkodzić. Skoro nie był używany, to znak, że nie był dla nas. I tyle.
Przeterminowany kosmetyk to zabójstwo dla naszej skóry, podobnie, jak przeterminowana konserwa. Wywalamy, żadnego zmiłuj.
Jedyny wyjątek robię dla lakierów do paznokci. Czasem stwardniały zostawiam, żeby powspominać piękny kolor. Kiedyś chomikowałam też zużyte buteleczki po perfumach i wodach toaletowych, ale trzeba było z nich ścierać kurz i mi przeszła pasja kolekcjonerska.
Najważniejsze są częste przeglądy kosmetyków, a najlepiej nie kupować ich w nadmiarze, a dopiero po zużyciu całego opakowania. Może to być trudne, bo w sklepach wybór ogromny i korci.
