Kosmos wobec kataru

Często myślę, że ludzkość wysyła siebie w kosmos i nadal nie wierzy, że kiedykolwiek się uda tam żyć normalnie. Stan nieważkości jest wciąż nie rozwiązaną kwestią. Poza tym ciężar statku kosmicznego, paliwo, zasięg, szybkość. Drobne awarie, które mogą mieć śmiertelne skutki dla załóg. I okazuje się, że jeśli chodzi o kosmos, to wciąż jesteśmy w fazie żłobkowej, choć wydano już wielką kupę pieniędzy. I to na całym świecie. Przez ostatnie lata dorobiliśmy się, jako gatunek naziemny, nowych zabawek, jak: komputery, telefony komórkowe, samoopadające deski klozetowe. Nauczyliśmy się też klonować żywe organizmy, przeszczepiać organy i jeszcze wiele innych rzeczy robić.

A ciągle jesteśmy lebiegi ostatnie w kwestii kataru, zwanego poważnie nieżytem nosa. Hahaha, no boki można zrywać. Wieczorem stoisz w kuchni i robisz kolację. Czujesz się świetnie, gdy nagle zaczynasz kichać. To pieprz – myślisz, ale akurat pieprzu nie używasz w tej chwili. Do kichania dołącza dziwne takie jakby skręcanie nosa, a po chwili czujesz z niego cieknącą wodę. Nic, tylko kranik się odkręcił. Jakieś doraźne leki z substancją obkurczającą śluzówkę nosa, wkładanie czosnku  pociętego na długie kawałki i wsadzone do nosa – piecze, jak cholera i niby pomaga oraz wlewanie do dziurek kropli. Następnego dnia jest gorzej a na trzeci dzień zmienia się konsystencja tego cudu, który wypływa z nosa. No przecież każdy to zna.

I teraz się pytam wszelkich mędrców naukowych – po co wy się tym kosmosem zajmujecie? Pokazujecie kosmonautów, którzy już rok siedzą w stanie nieważkości – ledwie zipią po wylądowaniu a ich kości prawdopodobnie się skróciły. Jak bym wreszcie zobaczyła kilku naukowców, mogą być amerykańscy, którzy pochwalą się wynalezieniem leku na nieżyt nosa. Że wreszcie będzie można przestać kichać, przestać mieć zatkany i czerwony od wycierania kinol, i mówić głosem cudownej Janis Joplin (jedyne co mi się w katarze podoba, to chwilowa zmiana głosu).

Kochani mędrcy, wymyślcie coś na szybkie pozbycie się kataru. Bo w kosmos to ja i tak latać nie mam zamiaru.