Zaginione okulary – ciąg dalszy tajemniczej historii

Tajemnicze zaginięcie moich okularów nazwałam „zaginięciem stulecia”. Jest u mnie normą, że często szukam, ale to akurat jest dla mnie bardzo uciążliwe. 

Codziennie przeszukuję różne miejsca, mając nadzieję, że wreszcie los się nade mną ulituje i wskaże mi to „ciepło, ciepło, gorąco”. Niestety, nic takiego się nie dzieje. Chodzę więc po świecie widząc go lekko niewyraźnie. I już się do tego stanu wkrótce całkiem przyzwyczaję. Jest nawet takie badanie amerykańskich naukowców, przekonujące, że noszenie okularów jest szkodliwe dla oczu i dlatego nie będę się brakiem okularów przejmowała.

Pozostaje jednak niewyjaśniona kwestia miejsca pobytu okularów. W domu nie ma, na działce nie ma, w pracy nie ma. W innych miejscach nie bywałam.

A raczej nie jest możliwe bym zgubiła bryle w kinie lub sklepie. Przecież w miejscu publicznym natychmiast zobaczyłabym różnicę w odbieraniu świata.

Nie przestaję mieć nadziei, że okulary gdzieś są ukryte i czekają aż w końcu z tego zamrażalnika, z tego pawlacza lub z tej szafki je wyjmę…

Pozostaje jeszcze jedna kwestia, której dotąd nie brałam pod uwagę. Mianowicie, że moje okulary stały się obiektem kradzieży. A to by już była całkiem inna historia.