Czytam kryminał.
Wciągnął mnie norweski kryminał, którego odłożyłam z powodu 2 innych książek, które jednak okazały się nie tak interesujące, na jakie wyglądały.
Z wielką ciekawością przystąpiłam więc do zgłębiania „Karaluchów” Jo Nesbo (to ostatnie „o” ma być przekreślone). Kiedyś uczyłam się norweskiego, co nie znaczy, że w kompie znajdę norweskie litery.
Zaczęłam czytać od 2 części, bo nie wiedziałam, że to cykl, ale każda jest o czym innym. Jedynie główna postać jest ta sama.
Aż się dziwię, że w starszym wieku, zaczęłam czytać mroczne historie. W młodości fascynowały mnie dramaty psychologiczne i dzieła wojenne. Może tak ma być. Wszak wszystko się toczy swoim rytmem.
Ale, że kryminał?
