Będzie wojna – robię zapasy.
Z tego, co widzę w telewizji, nikt się z nikim nie dogada i będzie wojna domowa. A jak jest nieciekawie, to należy zrobić zapasy.
Materiały sypkie: mąka, kasze, ryż, cukier, kawa, herbata. Jeśli będzie gaz, prąd i woda, można sobie z tego zrobić jedzonko. Wodę można kupić w butelkach pięciolitrowych. Z gazem i prądem będzie gorzej. Jak wyłączą, przyjdzie ogniska palić, więc zapałki potrzebne. I świeczki.
Puszki z mięsem, rybami i warzywami zawsze warto mieć w spiżarni. Jak nie ma, trzeba dokupić. Przyda się też zapas warzyw i owoców, takich, które się nie psują. Można się weprzeć suszonymi.
Palacze koniecznie muszą zrobić zapasy papierosów, a pijący alkohol – wódeczki lub innych trunków. Chorzy poważnie – wykupcie recepty.
Weźcie z półki kilka paczek cukierków i tabliczek czekolad. Sie przyda na osłodę.
Aha, jak macie w domu zwierzaki – kupcie im karmę i żwiry. Więcej.
Jutro chwytam za wózek na kółkach i zasuwam na zakupy, po jedzonko na czas kryzysu. Bo może być tak, że Naród wykupi nawet ocet.
Ps. Nie sądziłam, że będzie kiedykolwiek powtórka z dawnych czasów, ale historia lubi zatoczyć koło. Niestety.
