Demonstracje? Nielegalne.
Kiedy ludzie dorośli strajkowali w roku osiemdziesiątym, my małolaci, płakaliśmy w szkole z powodu gazu łzawiącego, rozpylonego dzień wcześniej przez ówczesną władzę na strajkujących. Warto było wtedy płakać, wszystko było warto, byle tylko obalić dyktat.
Dziś, w czasach wolności wyrwanej komunistom, jakiś facet mówi z drabinki do Narodu, że demonstracja obok niego jest nielegalna?
O proszę pana, jesteś pan starszy ode mnie, ale ja sobie wolności wywalczonej przez miliony bohaterskich ludzi, nie pozwolę odebrać. Nie pozwolę sobie narzucić co mam myśleć, co czytać, gdzie chodzić.
Każda demonstracja obok pana jest legalna, więc „My, Naród”, będziemy się tam pojawiać, kiedy nam się zachce.
A komu się marzy dyktatura w wolnej Polsce, polecam zapoznać się z historią Świata, od Starożytności do czasów współczesnych.
Aha, i wara od mojej duszy i mojego ciała.
