Sprzymierzeni – Allied z Bradem Pittem i Marion Cotillard

Sprzymierzeni – Allied z Bradem Pittem i Marion Cotillard.

Wczoraj byłam w kinie. Historia ciekawa, ale momentami dłużyło mi się. Dopiero, jak przypomniałam sobie, że to nie kino akcji, a melodramat, wiedziałam dlaczego akcja się ślimaczy.

Początek filmu to spotkanie obcych ludzi, którzy udają małżeństwo. Przed ludźmi grają męża i żonę, ale w sytuacjach sam na sam nie ma chemii, są chłodni, obcy. Potem powoli coś się  między „małżonkami” zaczyna dziać.

Świetne ciuchy, klimacik lat 40tych XX wieku, ładni ludzie, czego trzeba więcej? Historia rozwija się powoli i zaczynamy kibicować bohaterom w ich wojennym, skomplikowanym  życiu. A potem nagle trzeba Bradowi Pittowi unieszkodliwić skutecznie własną filmową żonę. On nie wierzy w jej winę, się zawziął i szuka odpowiedzi na własną rękę, choć mu nie wolno. Dalej już nie napiszę, bo by się wydało, że wiem, jak się skończy opowieść. A tu trzeba samemu dopaczeć.

Film warto zobaczyć dla Brada Pitta. Facet to piękny, młodzieńczy, stylowy. Czas go lubi i oby jak najdłużej aktor grał w filmach, bo oglądać go to sama przyjemność.