,

Jesień – kopanie działki

Jesień – kopanie działki.

Od lat jesień kojarzy mi się z pracami ogrodowymi. Zakładasz ciepłą kurtkę, stare buty. Do ręki bierzesz szpadel i heja. Do tego koniecznie obornik bydlęcy. O, aromacie!  I jesteś gościu działkowy. Jako rolnik kształcony, jestem za przekopywaniem obornika na jesień. Różni naukowcy (amerykańscy?) twierdzą, że on jest świetny na wiosnę. Może i tak, ale rzucony jesienią, poprawia strukturę gruzełkową gleby, co ma przełożenie na plonowanie roślin w całym sezonie wegetacyjnym, nie tylko w jednym. Natomiast rzucany wiosną, dostarcza azot, który jest od razu zjadany przez rośliny. One rosną duże, ale gleba nie ma z tego wiele.

Kopanie diałki na jesień to standardowe dzialania ogrodnika. Przy okazji trzeba wydobyć bulwy roślin, które nie zimują w glebie i posadzić cebulki roślin ozdobnych, które kwitną wiosną.

Jeszcze należy okryć rośliny, które lubią zimą przemarzać, na przykład róże, lawendy i co tam kto ma u siebie.

Okazuje się, że ogrodnik zasuwa przez cały rok. Kopie planując co gdzie posadzi w następnym roku. Potem czeka na ocieplenie wiosną, żeby wysiać, potem patrzy, jak rośnie posiane i posadzone, zbiera i znowu kopie. I tak każdego roku. Nie ma kiedy odpocząć, bo nawet w styczniu, gdy mróz a świeci słońce, to trzeba bielić pnie drzew, żeby nie popękały.

No i weź tu człowieku się relaksuj na łonie przyrody.

Jednak, coby nie mówić o ciężkiej doli ogrodnika, to owoc lub warzywo z własnej gleby wytworzone i własną pracą, ma zupełnie inny smak od tych ze sklepu.

Warunek tego wszystkiego jest jeden: trzeba lubić. Trzeba lubić wszystko związane z ogrodem: grzebanie w ziemi, prace fizyczne, czasem zimno, czasem gorąco, czasem coś nie wzejdzie albo uschnie. Zaraza zaatakuje prawie dojrzałe pomidory (serce boli z żalu). Ah, jeszcze ślimaki, szpaki i inne zwierzaki (każdy chce żyć i jeść – nie tylko my, więc dajmy szansę zwierzynie).

A jak się to wszystko lubi i ma się siłę, nie ma nic lepszego niż właśnie takie spędzanie czasu. Połamania szpadla życzę.